„Wczoraj zupełnie rozminęliśmy się z tym, o co naprawdę nam chodzi. mówi dalej. Ale odbyliśmy próbę generalną przed rajdem. To samo czeka nas 13 marca. Teraz trenujemy rozkręcamy się. W marcu musimy być jednym sprawnym organizmem”. Whittaker kończy płomienną przemowę i prosi, aby podnieśli ręce wszyscy, którzy chcą poświęcić każdą minutę najbliższych czterech dni na kolejne wyczerpujące podejście do 15godzinnego 240kilometrowego odcinka samodzielnej jazdy robota. Podniosło się czternaście rąk. Gdzieś między pierwszym spotkaniem osiem miesięcy temu a dniem dzisiejszym każda ze znajdujących się w pokoju osób dotarła do punktu, z którego nie ma już odwrotu. 30 KWIETNIA 2003 ROKU. W sali konferencyjnej Instytutu Robotyki CMU wstaje wysoki mężczyzna. Jest ubrany jak pracownik akademicki, w niebieski blezer i bawełniane spodnie, ale brawurą dorównuje osiłkom bijącym się z marines. „Witam na pierwszym spotkaniu Drużyny Czerwonych grzmi. Nazywam się «Red» Whittaker. Jestem szefem centrum robotyki i mam poprowadzić zespól do zwycięstwa w przyszłym roku w Las Vegas”.

Whittaker brał udział w konferencji w lutym zeszłego roku, podczas której urzędnicy z Agencji ds. Rozwoju Zaawansowanych Obronnych Projektów Badawczych (DARPA Defense Advanced Research Projects Agency) zapowiedzieli pierwszy w jej historii wyścig z nagrodami na trasie z Barstow w Kalifornii do Las Vegas [ramka na sąsiedniej stronie]. Zawody miały pobudzić postęp w pracach nad pojazdami zdolnymi do działania na polu bitwy pod minimalnym dozorem ludzi. „To może być pojazd dowożący zaopatrzenie lub zabierający rannych; to może być także czołg” powiedział Anthony J. Tether, szef agencji. Do poprowadzenia zespołu, który jako jeden z pierwszych z ponad stu zgłosił swoje uczestnictwo w rajdzie, skłoniło jednak Whittakera co innego. Najważniejsze dla niego było zwrócenie uwagi opinii publicznej na osiągnięcia robotyki i stopień trudności zadania, porównywanego często z pierwszym transatlantyckim przelotem Lindbergha. „Rajd to wyzwanie dla współczesnej techniki. Wielu ludzi utrzymuje, że przy obecnym jej stanie nie uda się go ukończyć" napisał 13 marca w emailu do ochotników i potencjalnych sponsorów.

Samo zbudowanie autonomicznego robota nie jest najtrudniejszą częścią zadania. Z kolegami z Instytutu Robotyki Whittaker konstruował już bezzałogowe pojazdy ciągnące głazy, zbierające plony, mapujące pola minowe i polujące na meteoryty w Antarktyce. Tym, co sprawia, że rajd Grand Challenge jest prawdziwym wyzwaniem, jest prędkość, z jaką robot ma się poruszać w trudnym, nieznanym terenie, i pośpiech, w jakim ma zostać zbudowany. „Aby zwyciężyć, robot musi jechać ze średnią prędkością ponad 10 m/s (około 36 km/godz.)” mówi inżynier Scott Thayer z CMU. To około 10 razy szybciej, niż poruszały się prototypowe roboty, które DARPA zbudowała w trakcie czteroletniego, kosztującego 22 min dolarów programu, mającego na celu opracowanie bezzalogowego pojazdu. „Problemem będzie już samo osiągnięcie takiej prędkości mówi Thayer. Utrzymanie jej przez 10 godz. nie mieści się w głowie.



Tagi: partner, robot, agent

Podział strony