Wkrótce potem główny inżynier w fabryce wziął Herzstarka na stronę: „«Rozumiem, że zajmował się pan nowym wynalazkiem, małą maszyną liczącą. Coś panu podpowiem. Pozwolimy panu wykonywać wszelkie części i rysunki. Jeśli to rzeczywiście zadziała, po wygranej wojnie sprezentujemy to urządzenie führerowi. A wtedy z całą pewnością zostanie pan uznany za Aryjczyka». «Boże! pomyślałem Jeżeli zdołam zbudować ten kalkulator, będę żył dłużej». I zaraz zabrałem się do robienia rysunków”. SS nie zmniejszyło Herzstarkowi zakresu obowiązków, ale pozwolono mu pracować w wolnym czasie nad kalkulatorem. „Pracowałem nad moim pomysłem w niedzielne ranki i wieczorami, po zgaszeniu świateł. Pracowałem w więzieniu, w warsztacie i jadalni. Rozrysowalem urządzenie ołówkiem, łącznie z wymiarami i tolerancjami”. Tymczasem alianci bombardowali Niemcy. „Na obiad wychodziliśmy z fabryki na zewnątrz. Często widywaliśmy amerykańskie bombowce lecące w szyku bojowym, nieatakowane przez choćby jeden niemiecki myśliwiec. Potem spadały bomby widzieliśmy rozbłyski i liczyliśmy sekundy osiem, dziewięć, dziesięć.

Liczyliśmy odległość od miejsca wybuchu, mnożąc czas przez 333 m. Któregoś dnia ujrzeliśmy samoloty lecące prosto na nas. Wiedzieliśmy już, co to znaczy i potwornie się przestraszyliśmy. Schowałem się między drzewami, wtuliłem głowę w kępę mchu i zatkałem uszy. Za chwilę się zaczęło wybuchy, detonacje... Kiedy podniosłem głowę, wszędzie było pełno dymu i z trudem mogłem oddychać. Rannych zostało tego dnia kilkuset więźniów, to był straszny widok. Oczywiście, w obozie codziennie widzieliśmy rzeczy równie przerażające. Kiedy kogoś wieszali, musieliśmy patrzeć, póki nie umarł. To było straszne. Wieszali ich tak, by długo konali to potworna śmierć. Niektórzy strażnicy nie byli tacy źli. Pewien starszy esesman często mówił do mnie: «No i co nowego? Nad jakimi to maszynami dziś pracujemy?» Najgroźniejsi byli młodzi esesmani. Bardzo okrutni. Kiedy jakiś więzień ich denerwował, potrafili go ot tak sobie zastrzelić".

Projekt był już na ukończeniu, kiedy 11 kwietnia 1945 roku Herzstark zobaczył nadjeżdżające od północy dżipy Siedzący na przednim siedzeniu żołnierz wykrzyknął: „Jesteście wolni!” Amerykanie! Wśród nich byli młodzi Żydzi, którzy uciekli z Europy przed Hitlerem. Ponieważ znali niemiecki, przydzielono ich do pierwszej linii. Buchenwald był pierwszym obozem koncentracyjnym wyzwolonym przez wojska alianckie. Niektórzy Amerykanie, kiedy zobaczyli stosy ułożonych w 10 warstwach ciał, wymiotowali. Z perspektywy lat Herzstark wspominał swe obozowe doświadczenia ze zdumieniem: „Trudno to było pojąć. Gdybym był prawnikiem lub kimś takim, umarłbym marną śmiercią. Wysłaliby mnie do kamieniołomów, po dwóch dniach dostałbym zapalenia płuc i byłoby po wszystkim. Tysiące ludzi tak umarło. Uratował mnie Bóg i mój zawód”. KILKA DNI po wyzwoleniu Buchenwaldu przez Amerykanów Herzstark dotarł pieszo do Weimaru. W kieszeni miał swoje plany. Pokazał rysunki w jednej z niewielu ocalałych fabryk, gdzie obejrzeli je technicy.



Tagi: urządzenie, niemcy, partner

Podział strony