Komórki przyjęły się znacznie szybciej w miejscach gorzej technicznie rozwiniętych niż USA. Pierwsza sieć telefonii komórkowej powstała w 1979 r. w Japonii, w Skandynawii wystartowały 2 lata później. Nawet niektóre kraje rozwijające się miały telefonię komórkową przed USA. AT&T i Motorola wydały grube miliony na rozwój, nie mając możliwości odzyskania inwestycji. Dla wielkiej korporacji był to dopuszczalny poziom ryzyka, ale dla Motoroli stawka była wyższa. Zwlekanie Komisji było dla niej zabójcze, dlatego w marcu 1981 r. Dyrektor Motoroli zademonstrował swój produkt ówczesnemu wiceprezydentowi. Wiceprezydent okazał żywe zainteresowanie tematem. 2 miesiące później, po 8 latach biurokracji i jednym telefonie prezydenta, Komicja dała wreszcie zielone światło telefonii komórkowej. Miesiąc później, Komisja zaczęła przyjmować prośby o koncesje dla 30 największych miast USA. W każdym z miast były 2 koncesje: pierwsza AT&T, druga była do wzięcia. Zaczęły napływać dziesiątki podań. Walczyli o nie wszyscy. Do Komisji wpłynęło tyle zgłoszeń, że musieli zaproponować inne rozwiązanie: loteria. Nie był to niestety wybór rozsądny. W takim losowaniu AT&T otrzymała koncesję na telefonię komórkową. W początkach telefonii komórkowej był problem z przekazem głosu. Jakość rozmów była fatalna, a same telefony wcale nie były lepsze. Mimo wysokiej ceny i niskiej jakości, komórki zaczęły się upowszechniać wśród tych, którzy mogli sobie na nie pozwolić.
Rozmowa przez telefon komórkowy lub samochodowy kreowała wizerunek. W połowie lat osiemdziesiątych, gdy rewolucja komórkowa gotowa była ogarnąć masy, rynek otrzymał niemal śmiertelny cios. Ledwie 3 miesiące po uruchomieniu telefonii komórkowej w USA, warte 137 mld dolarów imperium AT&T zaczęło się walić. Rząd nakazał podział aktywów firmy i jej monopolu telefonicznego, w tym połowy wszystkich koncesji na telefonię komórkową. Rozpad AT&T powiększył i tak panujący chaos na rynku komórkowym w USA. Nowo utworzone lokalne firmy telefoniczne, które zastąpiły AT&T otrzymały po jednej koncesji. Druga była przydzielana losowo. Cała procedura zajęła 7 lat. Było ponad 500 obszarów i w każdym był inny operator. Komórkowa przyszłość Ameryki nie wyglądała różowo, ale wszystko miało się zmienić. Jedna z osób zaczęła skupować koncesje, przydzielane drogą losowania. Zapożyczył się, i nadal skupował, tworząc największego operatora telefonii bezprzewodowej. W roku 1993 posiadał już ponad 5 mln nowych abonentów i zwrócił na siebie uwagę AT&T. 10 lat po rozdaniu własnych koncesji komórkowych, AT&T kupiła Mc Coo Comunikations., wydała, więc kolejne 11 mld, by wrócić do gry. 3 miesiące później uruchomili oni pierwszą ogólnokrajową sieć komórkową. Telefony działały niemalże wszędzie, więc konsumenci zaczęli korzystać z nich masowo.