Partyzanci
Na terenach zajętych przez Niemców bujnie rozwijał się ruch partyzancki. Oddziały zbrojne walczyły też w miastach. W Warszawie, Krakowie czy Radomiu dokonywano udanych ataków na funkcjonariuszy gestapo oraz hitlerowskich dygnitarzy. Partyzantami nazywano jednak przede wszystkich członków oddziałów leśnych. Ruchy partyzanckie formowały się w Górach Świętokrzyskich, na Lubelszczyźnie i Lubelszczyźnie Beskidach. Wszędzie tam, gdzie żołnierz polskiego podziemnego państwa mógł znaleźć schronienie w gęstych kompleksach leśnych. Życie w oddziałach nie było łatwe. Potrzebne były kwatery i pożywienie. Korzystano z pomocy okolicznej ludności, która dzieliła się, czym mogła, choć za tę pomoc groziła zemsta okupanta. Partyzanci atakowali wrogie oddziały, wysadzali w powietrze tory kolejowe, wiadukty, niszczyli most i rozbijali więzienia. Starali się zawsze chronić ludność cywilną, broniąc pacyfikowanych wiosek i osad. Największą tego typu akcją było wystąpienie w obronie wysiedlanej ludności Zamojszczyzny na przełomie 1942 i 1943 roku. Warunki życia. Ludność na ziemiach okupowanych poddawana była ciągłym represjom, a przede wszystkim nieustannym strachem. Nikt nie mógł być pewien swojego dnia, ani godziny. Ludność cywilna głodowała praktycznie wszędzie. Na wsi zabierano zboże, bydło i trzodę chlewną, by wyżywić niemieckie wojska, zostawiając właścicielom niewielką część, z której trudno było wyżyć. Zarówno mężczyzn, kobiety, jak i dzieci zapędzano do bardzo ciężkich prac fizycznych, gdzie często umierali z przemęczenia i niedożywienia. Dzieci, które przypominały swym wyglądem czystą rasę aryjska zabierano rodzicom i wywożono do Niemiec, powierzając ich wychowanie rodzinom niemieckim.
W bohatersko broniącej się stolicy zaczęło brakować żywności, wody oraz amunicji, a obiecywana pomoc Anglii i Francji nie nadchodziła. Polskę pozostawiono samą sobie i czekano, aż się wykrwawi. Mimo wielu bohaterskich bitew, pełnych odwagi i poświęcenia, kampania wrześniowa została skazana na kompletną porażkę, częściowo z powodu braku pomocy alianckiej, częściowo z powodu nieodpowiednich decyzji dowództwa.