Zapamiętał ich reakcję: „To było tak, jakby nagle spadły im z oczu łuski. Rozwiązanie było jasne i nie było się nad czym zastanawiać". Projekty Herzstarka, choć wykonane ołówkiem w obozie koncentracyjnym, były tak przejrzyste, że zbudowanie trzech prototypowych kalkulatorów zajęło tylko dwa miesiące. Kiedy były już przygotowywane kontrakty, wkroczyła Armia Czerwona. Herzstark znal ten scenariusz pośpiesznie zabrał więc prototypy i ruszył do Wiednia. Rozłożone na części maszyny umieścił w pudelku. „Gdyby ktoś tam zajrzał, zobaczyłby coś przypominającego zabawkę wspominał.Urządzenie było rozmontowane”. Do Austrii dotarł pieszo, sypiając na podłodze w przygodnych domach. Część drogi pokonał pociągami, płacąc za przejazd papierosami. Należąca kiedyś do jego rodziny fabryka nie nadawała się do użytku. Nie mając w rękach nic poza swymi trzema modelami, Herzstark złożył wniosek patentowy i zaczął szukać kogoś, kto gotów byłby zainwestować w jego pomysł. Pewne zainteresowanie okazała amerykańska firma RemingtonRand produkująca maszyny biurowe, ale nie podtrzymała kontaktu z wynalazcą. Miejscowe władze odesłały go z kwitkiem. Europa leżała w gruzach i nie było infrastruktury pozwalającej uruchamiać nowe przedsięwzięcia.

Natomiast inwestować chciał książę Liechtensteinu. W tym czasie gospodarka tego maleńkiego kraju w Alpach oparta była niemal wyłącznie na rolnictwie jedyną liczącą się branżą przemysłu była produkcja sztucznych zębów. Zaproszony na dwór książęcy Herzstark zademonstrował swoje modele rodzinie monarszej, ministrom i ekspertom patentowym. „Na zamku urządzenie wypróbował sam książę. Członkowie jego rodziny i specjaliści obserwowali, jak liczy. Książę od razu zapalił się do tego pomysłu. Przyjął mnie niezwykle ciepło. Rozmawialiśmy przez cztery godziny”. Początkowo wszystko szło dobrze. W Liechtensteinie utworzono spółkę Contina, która zaciągnęła kredyty i wyemitowała akcje. Herzstark został jej dyrektorem technicznym, otrzymał trzecią część akcji i prawo do tantiem od każdego sprzedanego urządzenia. Herzstark ogłosił w szwajcarskiej prasie, że szuka mechaników gotowych podjąć nową pracę. Firma Contina wynajęła salę balową w pewnym hotelu, gdzie mechanicy zmontowali pierwszych 500 kalkulatorów Curta.

Weszły do sprzedaży w 1948 roku reklamowano je na targach i w fachowej prasie. Sześć miesięcy później pewien amerykański dom towarowy próbował zamówić 10 tys. sztuk z opcją dalszych dostaw. Zamiast chwycić się tego zlecenia, dyrektor finansowy uznał, że przerasta ono możliwości firmy, skazując jej produkt na sprzedaż wysyłkową i czasami w sklepach specjalistycznych. Istniało jednak zapotrzebowanie na kalkulatory i Contina przeniosła się z sali balowej do prawdziwej fabryki, zwiększając produkcję do kilkuset sztuk miesięcznie. Wówczas kierujący spółką finansiści poczuli się na tyle pewnie, że postanowili odsunąć od niej Herzstarka, dokonując reorganizacji firmy i unieważniając jego udziały. Wyglądało na to, że podobnie jak Edison, Tesla i wielu innych wynalazców Herzstark zostanie pozbawiony profitów z własnych odkryć. „I znów uśmiechnęło się do mnie szczęście opowiada Herzstark. W dalszym ciągu miałem w ręce patenty”.



Tagi: maszyna, produkcja, prasa

Podział strony