Zgodnie z teorią Einsteina, rozpad szybko poruszających się wewnątrz akceleratora mionów obserwujemy jak na zwolnionym filmie. Część promieniowania kosmicznego też doznaje spektakularnych odkształceń czasu. Cząstki te poruszają się z prędkością tak bliską prędkości światła, że ze swojej perspektywy przecinają galaktykę w kilka minut, choć w układzie odniesienia Ziemi wydaje się, że trwa to dziesiątki tysięcy lat. Gdyby nie było dylatacji czasowej, nigdy by do nas nie dotarły. Jednym ze sposobów na wykonanie skoku w przyszłość jest prędkość, drugim grawitacja. W ogólnej teorii względności Einstein przewidział spowalnianie czasu przez grawitację. Zegary chodzą odrobinę szybciej na strychu niż w troszkę bliższej środka Ziemi piwnicy, znajdującej się tym samym w silniejszym polu grawitacyjnym. Podobnie jest z zegarami w kosmosie, które chodzą szybciej od zegarów na Ziemi. Także i w tym wypadku, chociaż znów skala zjawiska jest bardzo niewielka, różnica została zmierzona za pomocą dokładnych zegarów.
ROZWAŻAŁEM DOTĄD podróż w przyszłość. A czy można wędrować w przeszłość? To już jest bardziej wątpliwe. W 1948 roku Kurt Gödeł z Institute for Advanced Study w Princeton w stanie New Jersey znalazł rozwiązanie równań Einsteina opisujące pola grawitacyjne wirującego wszechświata. W tej przestrzeni astronauta mógłby tak podróżować, by dogonić swoją własną przeszłość. Jest to możliwe dzięki oddziaływaniu grawitacji na światło. Wirujący wszechświat wlókłby je za sobą (stąd związek przyczynowy między zdarzeniami), pozwalając obiektom materialnym podróżować po zamkniętych pętlach czasowych i przestrzennych, przy czym w żadnej chwili nie byłaby przekroczona prędkość światła. Rozwiązanie Gödła potraktowano jako ciekawostkę matematyczną i zlekceważono przecież żadne obserwacje nie wskazują na wirowanie naszego Wszechświata. Wynik jego rozważań pokazał jednak, że podróż w przeszłość nie jest sprzeczna z teorią względności. Sam Einstein wyznał, że niepokoila go myśl, iż jego teoria może w pewnych okolicznościach dopuszczać podróżowanie w przeszłość. Znaleziono także inne scenariusze umożliwiające podróże w przeszłość.
W 1974 roku Frank J. Tipler z Tulane University wyliczył na przykład, że masywny, nieskończenie długi walec wirujący wokół swojej osi z ogromną prędkością wlókłby światło wzdłuż pętli, co mogłoby pozwolić astronautom na zajrzenie we własną przeszłość. W 1991 roku z kolei J. Richard Gott z Princeton University przewidział, że struny kosmiczne, które według kosmologów powstały we wczesnej fazie Wielkiego Wybuchu, mogłyby dawać podobny efekt. Jednak w połowie lat osiemdziesiątych pojawiła się najbardziej realna możliwość budowy wehikułu czasu dzięki wprowadzeniu pojęcia tuneli czasoprzestrzennych. W literaturze fantastycznonaukowej tunele czasoprzestrzenne pojawiają się jako „gwiezdne wrota”. Umożliwiają one przejście na skróty między odległymi punktami w przestrzeni. Wskocz do tunelu czasoprzestrzennego, a w chwilę później wynurzysz się na przeciwnym krańcu galaktyki. Dobrze pasuje on do ogólnej teorii względności, w której grawitacja odkształca nie tylko czas, ale i przestrzeń.