Historia W porównaniu z wagą pojazdu, jego działo jest wielkie. Stricker jest znacznie lżejszy od posiadającego takie samo uzbrojenie czołgu typu Abrams. Nawet, kiedy lufa skierowana jest w bok, odrzut nie jest problemem. Jest to bardzo stabilny pojazd. Ogień można prowadzić w promieniu 3600 i to w trakcie jazdy. Stricker w wersji z działem ma wszystko, czego potrzeba do prowadzenia ostrzału. Jednak to nie wszystko. Jeżeli nie można dotrzeć na pozycję oddania strzału, działo na nic się nie przyda. Bardzo dobrze radzi sobie z jazdą na lodzie. Aby Stricker mógł funkcjonować w tych bardzo trudnych warunkach, wszystkie smary muszą zachowywać swoje techniczne właściwości. W różnych temperaturach olej ma różną gęstość i opracowanie mieszanki, sprawdzającej się w tych ekstremalnych warunkach jest trudne. Zadaniem pracujących tu specjalistów jest testowanie możliwości maszyn i ich części. Zmiana właściwości oleju pod wpływem niskiej temperatury, może doprowadzić do awarii silnika. Nie tylko płyny zmieniają właściwości w niskich temperaturach: amortyzatory, paski klinowe, przewody paliwowe i elektryczne, a nawet buty, zachowują się zupełnie inaczej niż w normalnych warunkach.

Jedną z takich maszyn jest komora chłodnicza, której używa się do testowania rakiet. Jest ona tak duża, że mieści się w niej cała załadowana wyrzutnia. W wewnątrz urządzenia temperatura wynosi -430C. W tych warunkach zamarza nawet niezamarzający płyn do chłodnicy. Blokuje to system i silnik przegrzewa się. Stricker jest bardzo trwałym wozem. Mimo skrajnych warunków sprawuje się znakomicie. Sprawdzone zostało działanie systemów hydraulicznych, oporopowrotnika działa, silnika i znacznie więcej. Wyniki prowadzonych na Alasce prób dowodzą, że Stricker MGS będzie mógł walczyć w każdych warunkach. Jego testy były bardzo żmudne. Strickery MGS zapewniają wyposażonym w nie brygadom wsparcie ogniowe, niezbędne do wykonania zadania oraz ochronę żołnierzy. Dobrze mieć świadomość, że posiadany sprzęt sprawdza się w najtrudniejszych warunkach. Jednak nie tylko sprzęt musi być niezawodny. Wiele zależy od samych żołnierzy. Również oni muszą sobie doskonale radzić w tak trudnych i nietypowych warunkach.

Odmrożenia i wyziębienia organizmu to cisi zabójcy żołnierzy od setek lat. Szkoląc się na Alasce, żołnierze uczą się, jak pokonać strach przed zimnem i być przygotowanym. Przy takim zimnie trzeba umieć o siebie zadbać, bo inaczej można zginąć. Arktyka to coś więcej niż zimno, to ziąb, przenikający wszystko, aż do kości. Arktyczny kurs przetrwania, zwany zimnym kursem odbywa się w bazie lotniczej w pobliżu Ferbenx. To tutaj piloci oraz personel naziemny uczą się przetrwania w najtrudniejszych warunkach. Ludzie uczeni są wszystkiego; jak zbudować schronienie, jak sygnalizować, jak rozpalić ogień i jak zdobyć wodę i żywność. Wszystko to robi się po to, że jeżeli zdarzy im się przymusowe lądowanie w takiej okolicy, umieli przetrwać i doczekać się nadejścia pomocy. Pięciodniowe szkolenie odbywa rocznie około 700 osób. Jest to jedyny taki kurs, organizowany przez departament obrony USA. Podstawą przetrwania jest zrozumienie środowiska, w którym się jest w danej chwili. Trzeba posiadać wodę, bo jest ona podstawą. Bez niej grozi odmrożenie i wyziębienie. Żywność nie jest najważniejsza, bo można się bez niej obyć przez 30 dni, a bez wody można zginąć w ciągu paru godzin. Na mrozie znacznie częściej oddaje się mocz, nie można, więc zapomnieć o piciu. Odwodnienie zwiększa wyziębienie i podatność na odmrożenie.



Tagi: sprzęt, życie, temperatura

Podział strony